Gdyby liczba remontów silnika odpowiadała kolejnym stopniom naukowym, to rzeczone V6 uzyskałoby stopień doktora habilitowanego. O ile pierwszy remont był raczej naukową podstawą i jak to w życiu bywa tytuł magistra zdobył bez zbędnego wysiłku, o tyle doktorat był już prawdziwą przeprawą naukową i zupełnie nowym spojrzeniem na sztukę warsztatową. Czy w życiu naukowym odmienne i całkowicie sprzeczne postępowanie z dyscypliną zasługuje na tytuł doktorski, nie nam oceniać, lecz w kwestii remontu V6, promotor powinien zostać cofnięty do warsztatowego żłobka, a degradację powinna poprzedzić solidna średniowieczna chłosta…
Wracając do warsztatowego języka, V6 z Alfy GT po drugim remoncie stało się koneserem oleju silnikowego i spożywało go w potężnych ilościach. Ponieważ z pewnych źródeł posiadaliśmy informację, czemu tak się może dziać, nie pozostało nam nic innego jak rozpocząć kolejny remont – czyli habilitację…
Od dawna wiadomo, że poziom niektórych uczelni jest wyższy, innych zaś niższy. Po zapoznaniu się z pracą naukową okazało się, że poziom Alma Mater sięgnął dna i zagrzebał się głęboko w mule, a promotor naszego „doktoranta” wykazał się całkowitą ignorancją podstaw swojej dyscypliny, dysertacja zaś okazała się zbiorem bzdur i przeinaczeń.
Podczas rozbiórki silnika przekonaliśmy się, ile rzeczy podczas remontu można zrobić źle. Oczywiście przy tak żenującym poziomie remontu niemal pewne było, że silnik zabłyśnie pełnią głupoty promotora – korbowody, chyba już tradycyjnie, były zamontowane źle, co musiało się skończyć nadmiernym zużyciem tłoków, pierścieni i panewek (warto wspomnieć, że były to nowe tłoki). Dlaczego gremium nie potrafiło zdemontować łańcucha i pompy oleju, tego nie wiemy, wiemy za to, że nie potrafi się uczyć na błędach, demolując nową pompę i koło łańcucha podczas montażu. Kolejną demolkę przeprowadzono w wale korbowym. Owszem, czyszczenie kanałów olejowych wału korbowego jest konieczne i pożądane, ale bardzo istotną sprawą jest ponowne, właściwe, zaślepienie otworów technologicznych za pomocą których czyści się rzeczone kanały. Podczas mycia wału okazało się, że zaślepki pod wpływem sprężonego powietrza zaczęły wypadać… Niestety poprawne zamocowanie nowych „broków” było niemożliwe, gdyż ich gniazda w wale były uszkodzone. Wał musiał trafić do specjalistycznego zakładu, który wykonał całą naprawę i ponownie go wyważył.
Same głowice zaskoczyły chyba wszystkich w Scuderii. Spodziewaliśmy się głowic po kompleksowej naprawie (mieliśmy na to niezbite dowody) i jako takie wymagałyby w zasadzie umycia, kontroli i zrobienia „płaszczyzny”, jednak ponownie życie przerosło oczekiwania. Nasz przyjaciel z Głowice24 zadzwonił z przerażającą relacją, z której wynikały następujące rzeczy: zawory zostały przeszlifowane na przylgniach na „żyletkę” (zawory wkrótce uległyby przepaleniu), w obu głowicach brakowało paru podkładek pod sprężynami (widać „odelżanie” zawitało i tutaj), uszczelniacze zaworowe zamontowane w głowicach to losowa zbieranina jakichś warsztatowych śmieci (nie pasowały do prowadnic, w efekcie czego zsunęły się, powodując ekstremalne zużycie oleju) w jednej ze sprężyn zaworowych znajdowała się sprasowana i przepołowiona zapinka zaworu oraz zgnieciony dwudziesty piąty uszczelniacz zaworowy (nie bardzo wiemy, co tu napisać…) W efekcie głowice odbyły profesjonalną naprawę połączoną z wymianą wszystkich 24 (!) zaworów, uszczelniaczy oraz uzupełnieniem brakujących części.
Praktycznie każdy element silnika, którego dotknął się promotor, wymagał naszej interwencji, nawet nowiutkie popychacze posiadały tak liczne rysy i przytarcia, że jedynym rozwiązaniem było zastąpienie ich nowymi. Widać silnik nie był składany w czystych warunkach… Nie jesteśmy w stanie wypisać tu wszystkich błędów i braków popełnionych w doktoracie, nasuwa się tylko jedna myśl: doktorant oraz jego promotor powinni otrzymać co najwyżej tytuł absolwenta „maluchów” w żłobku…
Po skompletowaniu wszystkich części można było rozpocząć właściwą rozprawę habilitacyjną, która to zakończyła się nadaniem tytułu doktora habilitowanego. Właściciel habilitanta w końcu będzie mógł cieszyć się z posiadania „Busso”. My za to wiemy jedno: na pewno nie potrzebuje już profesury!
Filmografia:
